Witam. Nazywam się Basara Afrekpain. Przez wielu znany jako PainKiller, gdyż jest to nick, którego używam do większości gier. A w nie jednej zajmuje dość wysokie miejsce. Chcę wam dzisiaj opowiedzieć o mojej „przygodzie”, którą ostatnio przeżyłem. Tak, zapytacie, po jakiego chu... jaką chusteczkę ja wam to mówię. Dobre pytanie. Po żadną po prostu chcę o tym wam opowiedzieć, nie chcesz słuchać? To proszę stąd odejść.
Osoby, które nie chcą słuchać, już poszły? Jeśli tak to przejdźmy do rzeczy.
Na początek przybliżę wam mój wygląd. Mam ok. 170 cm, jestem normalnej postury (nie za gruby, nie za chudy, nie za szkieletowaty ani też nieumięśniony), kolor włosów może was zdziwić, gdyż jest on czerwony (nie, nie farbowałem mam takie od urodzenia) a oprócz włosów drugą dziwną mutacją, jaką posiadam jest heterochromia, która objawia się w tęczówkach, gdyż jedno oko jest koloru czerwonego a drugie złotego. Teraz pewnie sobie myślisz co za poje... idiota tu do was gada, ale poczekaj, jak zacznę prawdziwą opowieść, to spadniecie z krzesełka. Więc nie przedłużając. Zaczynajmy.
Pewnego majowego dnia wracając ze szkoły, podszedł do mnie dziwny mężczyzna. Mimo że na dworze było 25°C, był ubrany w grubą skórzaną kurtkę, czarne spodnie od garnituru, trampki oraz uszankę (taka czapka, którą się nosi zimą, jest gruba i ma uszy). Pierwsze co pomyślałem to to, że to jakiś wariat. Ale po:
1. Zawołał mnie po moim nicku, chociaż nigdy nikomu go nie zdradzałem. Nawet przyjaciołom (chociaż było ich nie wiele, baaardzo nie wiele)
2. Powiedział, żebym ściągną perukę oraz kolorowe szkła kontaktowe. O moim przebraniu wiedziały poza moimi rodzicami i rodzeństwem dwie osoby.
Te dwa powody wystarczyły, abym wziął go na poważnie. Kim jesteś — spytałem. Ale nic nie odpowiedział. Dał mi tylko małą karteczkę. Gdy spojrzałem na nią, ujrzałem tylko jedną linijkę tekstu. Brzmiała ona „Wejdź tu: http://zabujcy_bolu.com/informacje”.
Gdy podniosłem głowę, mężczyzny już nie było. Całą pozostałą drogę do domu (choć to było niecałe 5 min). Zastanawiałem się, czy wyrzucić tę kartkę, czy jednak odwiedzić tę stronę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz